Głos Patrioty

 

 

 

 

 

 


Głos Patrioty VI

(27-01-2018)

Ostatnio małe przemeblowanie w domu. Podczas porządków wpadła mi w rękę książka „Tak Było” opisująca żołnierskie losy jednego z niezłomnych – Józefa Bandzo ps. „Jastrząb”. Żołnierza z oddziału  Mjr Łupaszki. Książka z pięknym autografem samego autora – Józefa Bandzo. Wstyd się przyznać, ale książka zakurzona i nieprzeczytana, przeleżała w szafie kilka lat. Wypadało szybko nadrobić zaległości…

   

   

 

 

 

 

 

 

„Jastrzębia” poznaliśmy w 2013 roku, podczas pierwszej wizyty w Gdyni na festiwalu NNW. Kolega z Warszawy wskazał starszego, wysokiego Pana i powiedział – to Józef Bandzo „Jastrząb” osobisty ochroniarz Łupaszki. Wspaniały facet. Pogadajcie z nim. Takiej okazji nie mogliśmy przepuścić. Trochę nieśmiało podeszliśmy do stolika przy którym siedział „Jastrząb”. Obok Pana Józefa, jego żona która nie odstępowała go na krok. Pierwsza wspólna rozmowa. Pan Józef okazuje się bardzo otwartym człowiekiem. Chętnie opowiada o swojej „partyzantce”.

Nigdy nie zapomnę, kiedy zapytaliśmy go o wspomnienia z walki u boku Mjr Łupaszki. „Jastrząb” zamknął oczy i przez dłuższą chwilę nic nie mówił. Siedzieliśmy wszyscy w ciszy. Po kilkunastu sekundach odezwała się jego żona  – wybaczcie chłopcy, Józek tak ma. Kiedy pytają go o jego dowódców, od razu wraca pamięcią do tamtych czasów. Od razu myślami jest w swoim oddziale,  przy swoim dowódcy…”.  Ta pierwsza rozmowa uświadomiła nam, z kim mamy do czynienia. Tego samego dnia w pokoju hotelowym zaczynamy wertować internet z wiadomościami o „Jastrzębiu”. Już wtedy wszystko wiadomo. Poznaliśmy wielkiego Polaka i patriotę, żołnierza niezłomnego… czuliśmy ogromną dumę i zaszczyt.

Józefa Bandzo spotykaliśmy jeszcze kilkakrotnie. Ostatni raz we wrześniu 2015 roku na kolejnej edycji festiwalu w Gdyni. Podczas jednego ze spotkań miał swój panel dyskusyjny na którym promował swoją książkę „Tak Było” i rozdawał autografy. Podczas tego festiwalu na koncercie Contra Mundum wywołany piosenką Hymnu Oddziału Mjr Łupaszki, przy wiwacie zebranych ludzi i okrzykach – Dziękujemy, Dziękujemy…, pojawił się na scenie. Ogromnie wzruszony. Jak zawsze w swojej charakterystycznej czapce bejsbolówce. Kiedy tłum na chwilę się uciszył, przemówił „Jastrząb” – Nigdy nie zapominajcie o Polsce… Tylko tyle i aż tyle.

W 2016 roku jechaliśmy na kolejny festiwal. Pewni kolejnego spotkania z bohaterem. Niestety mimo wielkich chęci Panu Józefowi nie udało się dojechać. Był chory. Jeszcze podczas festiwalu dowiadujemy się, że trafił do szpitala.

Miesiąc później, 16 października 2016 roku, o godzinie 5 rano Józef Bandzo ps. „Jastrząb” zmarł…

Pisząc ten tekst jeszcze raz spoglądam na przeczytaną już książkę Jastrzębia. Wracam pamięcią do wspólnych spotkań. Jakże dziękuję Panu Bogu, że mogłem go poznać…

***

Być może działalność w Stowarzyszeniu wymaga trochę poświęceń, ale… dużo więcej od Stowarzyszenia otrzymujemy. Spotkanie takich osób jak „Jastrząb” i możliwość uściśnięcia dłoni bohatera – jest tego dowodem…

***

A co tam „w polskiej polityce”?

Wszechobecny atak histerii. Żeby było śmieszniej, larum wszczęte z każdej strony – i z lewa i prawa. O czym mowa? O rzekomym faszyzmie, który powraca ze zdwojoną siłą i zalewa Polskę, jak długa i szeroka:).

Od tygodnia, to temat nr 1 w Polsce. Rozumiem TVN-y, oni w swoim żywiole. Ale widok Prezydenta kraju, Premiera, najważniejszych Ministrów – dających się wciągnąć w lewacki dyskurs – jest łagodnie rzecz ujmując – nie na miejscu! Na litość Boską,  czy sprawa kilku debili wykrzykujących dyrdymały o miłości do Hitlera musi być powodem do zwoływania konferencji prasowej najważniejszych ludzi w Państwie? W sejmie tematowi „powracającego polskiego faszyzmu” poświęcono pół dnia obrad. Na konferencji Minister Patryk Jaki przebąkuje o delegalizacji ONR-u. Od tygodnia wszystkie programy informacyjne rozpoczynają się od tematu „polskich nazioli” – od TVN-u, poprzez Polsat a skończywszy na TVP Info. Istne szaleństwo!

Czy aby w sprawie „polskiego faszyzmu” zamiast władz Państwa nie powinien wypowiedzieć się Minister Zdrowia z jakimś specem od zamkniętych zakładów psychiatrycznych? Myślę, że to wystarczyłoby w zupełności.  

***

Tylko wypatrywać, jak kolejni na liście do delegalizacji będzie Stowarzyszenie Patriotyczny Głogów. Wprawdzie jeszcze od faszystów nas nie wyzywano, ale do skrajnej prawicy, czy prawicowych bojówek  porównywano nas bardzo często. A stąd to już tylko malutki kroczek do delegalizacji:)

Z Patriotycznym Pozdrowieniem

 

 

 

 

Głos Patrioty V

(21-01-2018)

Partia rządząca rośnie w siłę. Każdego dnia słyszymy o rosnących słupkach poparcia. Ekipa premiera Morawieckiego pobija kolejne rekordy. Całkowicie zagubiona opozycja – ta totalna – balansuje na krawędzi progu wyborczego.

Fakt, Polska od 2015 roku przestaje być państwem teoretycznym. Stwierdzenie „kamieni  kupa” już dawno przestało obowiązywać. Czy jednak „dobra zmiana” to jedyny powód wzrostu popularności rządzących? Wśród patriotycznego elektoratu pojawią się pierwsze obawy, czy owy wzrost nie jest spowodowany kierunkiem „centrowym” rządzących? Na razie wspomniana „centrowość” objawia się nominacjami kolejnych ministrów. Musimy bacznie obserwować, czy aby nie idzie za tym także „centrowa”, czyli coraz bardziej liberalna postawa wobec ideologii a w konsekwencji kolejnych decyzji czy ustaw. Jeżeli ma to tak wyglądać, to warto sobie zadać pytanie, czy cena za 50% poparcia nie jest zbyt wysoka…

***

I starszno i śmieszno – tak oto w skrócie opisać możemy naszą sejmową opozycję. Rzekłbym, że nie powstydziłby się tego żaden dobry kabaret. Notowania Platformy i Nowoczesnej lecą na łeb i szyję. Jak podaje mainstream wszystko przez dziwaczną decyzję opozycji podczas głosowania nad zmianami w prawie aborcyjnym.

Zgadzamy się całkowicie, to oczywisty skandal, że próba nieudolnego wprowadzenia do procedowania – zgody na zabijanie nienarodzonych dzieci – to jedyny powód zmiany preferencji politycznej znacznej części naszych rodaków. Jak to możliwe, że poparcie dla „totalnych” utrzymywało się tak długo, mimo że za czasów rządów PO-PSL:

– na pytanie ekspertów,  gdzie zniknęło 19 miliardów z przekształcenia OFE, rzecznik rządu PO-PSL Małgorzata Kidawa-Błońska odpowiada „…nie potrafię państwu wyjaśnić. Na pewno są w bezpiecznym miejscu”

– afera korupcyjna w Ministerstwie Sprawiedliwości. Łączna wartość nieprawidłowo udzielonych zamówień przekroczyła 100 mln zł – podaje CBA;

– dramatyczna sytuacja w polskim górnictwie węglowym;

– rekordowe bezrobocie;

– niezliczone afery w służbie zdrowia;

– ok. 50 mln złotych koszt stworzenia strony internetowej dla bezdomnych;

– zakup 20 bezużytecznych pociągów „Pendolino” za ponad 2,5 mld złotych;

– afera stoczniowa;

– afera taśmowa u „Sowy”;

– afera reprywatyzacyjna (w samej warszawie prawie 40 tys. ludzi wyrzuconych na bruk);

– afera Amber Gold;

– przyzwalanie na afery korupcyjne w Polskich sądach (m.in. Kraków) .

Ponadto „kręcenie lodów” Beaty S., hazardowe rozmowy na cmentarzu „Zbycha” z „Rychem”, tajne spotkania Bronisława Komorowskiego w sprawie nielegalnego pozyskania aneksu do raportu o WSI, „rozmontowana” Polska Armia, arogancja, buta, pogarda… itd., itd., moglibyśmy tak wymieniać godzinami.

 ***

Gdy kilkanaście lat temu na ulicach polskich miast pojawiły się pierwsze „parady równości” nie przeszło mi przez myśl, że już niebawem dopuścimy do debaty na temat zasadności adopcji dzieci przez pary homoseksualne, a w polskim parlamencie pojawią się osobnicy, którzy nie wiadomo czy są kobietami czy mężczyznami. Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić tak silne lobby związków partnerskich i związana z nią propaganda kłamstwa wypierająca pojęcie Normalnej Rodziny! O zgrozo – przy społecznym przyzwoleniu i akceptacji! Na zachodzie małżeństwa dwóch facetów i adopcja przez nich dzieci staje się normą. Obsceniczne organizowanie parad „tęczowych” w każdym większym mieście, dopominanie się coraz większych przywilejów przez mniejszości seksualne i wszechobecne hasło „POSTĘP, POSTĘP, POSTĘP”! Ale to tylko początek. Świat idzie dalej. Chce być bardziej „nowoczesny”.  Już nie wystarcza im walka z Rodziną i Kościołem. Nadchodzi Cywilizacja Śmierci. 

Kilka lat temu Parlament belgijski uchwalił przepisy, pozwalające na uśmiercanie nieuleczalnie chorych dzieci! To pierwszy kraj w którym prawo „zabijania” nie jest ograniczone barierą wieku. Rząd belgijski wyszedł z prostego założenia – po co leczyć – taniej zabijać!  Te barbarzyństwo oczywiście dociera do Polski. Nasze społeczeństwo także chce być „postępowe”! Jakiś czas temu we wrocławskim szpitalu przeznaczone do „legalnej” aborcji dziecko z zespołem Downa urodziło się żywe. To brzmi jak koszmarny sen. Chciano „legalnie” zabić dziecko dlatego tylko, że miało urodzić się z zespołem Downa. Aborcja nie doszła do skutku, gdyż dziecko ważyło 700 gram, o 200 gram więcej niż pozwalają przepisy o „zabijaniu”! Nie miało tyle szczęścia kolejne niechciane dziecko poddane aborcji. Ku zdumieniu lekarzy urodziło się zdrowe. A, że miało być poddane aborcji pozostawiono je bez żadnej opieki na kilka godzin. Zmarło… To brzmi jak koszmarny sen, ale dzieje się to naprawdę. Czym to się różni od eksperymentów robionych przez Niemców w Oświęcimiu? Hitlerowcy na rampie ustawiali patyczek. Przechodziły pod nim Dzieci. Jeżeli dziecko strąciło patyk głową – przeżyło, jeżeli było centymetr pod nim – komora gazowa. We Wrocławiu tą granicą było 200 gram! Czy uwierzycie, że wskazaniem do aborcji może być dzisiaj rozszczep podniebienia? Czy ludzie z tą wadą „urody” zdają sobie sprawę, że w „naszych nowoczesnych czasach” przeznaczeni by byli do utylizacji?!

28 lipca 1941 roku, przybyła do oświęcimskiego obozu koncentracyjnego specjalna komisja lekarska, która wybrała spośród więźniów – głównie przebywających w szpitalu 575 inwalidów, przewlekle chorych i osoby w starszym wieku. Wywieziono ich do zakładu dla umysłowo chorych w Saksonii i zabito tlenkiem węgla. Nowoczesna i Piękna Europa ma się więc od kogo uczyć!

***

Kończąc dzisiejszy felieton, oglądam właśnie jeden z programów informacyjnych. Zebrani „eksperci” debatują nad – jak to gremialnie stwierdzili – kolejnym zamachem rządzących, tym razem nad Państwową Komisją Wyborczą – a dokładniej nad zmianami w ordynacji wyborczej.

Zapomnieli jednak „fachowcy” wspomnieć skąd te zmiany. Nikt nie wspomniał o wyborach z 2014 roku. My pamiętamy…  Trudno to sobie było wytłumaczyć, że w nowoczesnym państwie na dobę po wyborach obywatele nie znali jeszcze końcowych wyników. W XXI wieku, przy takiej technologii? Na stronę Komisji nie zaglądałem, ale tych wyników – z tego co się orientuję – nie ma do dnia dzisiejszego! Kolega mówi, że tak długo liczyli aż im się zgadzało… No i wyliczyli – PO znów przed wszystkimi, PSL z rekordowym poparciem. Ale to nie wszystko. Okazało się bowiem, że oddano ponad 250 tysięcy nieważnych głosów. Dacie wiarę? Według Państwowej Komisji Wyborczej w wyborach z 2014 roku wzięło udział ćwierć miliona analfabetów, którzy nie potrafią nawet krzyżyka postawić…

Warto przy tym zaznaczyć, że w 1922 roku, gdy 33 procent polskiego społeczeństwa stanowili analfabeci, w wyborach do sejmu i senatu głosów nieważnych było poniżej 1 procent. W 2014, gdy analfabetów było mniej niż 1 procent w wyborach do sejmików głosów nieważnych było od 20 do 40 procent. W zależności od regionu Polski… 

Pamiętam, że apelowaliśmy wówczas, że być może  sprawą naszego państwa powinna zając się Światowa Organizacja Zdrowia:)

Z Patriotycznym Pozdrowieniem

 

 

 

 

Głos Patrioty IV

(14-01-2018)

We wrześniu 2013 roku po raz pierwszy pojawiliśmy się na festiwalu NNW w Gdyni. Nawiązujemy pierwsze kontakty, poznajemy mnóstwo wspaniałych ludzi. W drugim dniu festiwalu dostajemy zaproszenie do wzięcia udziału w panelu dyskusyjnym pt. „Jak opowiadać historię”. Oprócz Stowarzyszenia Patriotyczny Głogów w panelu wystąpiła m.in. Ilona Gosiewska z Odry-Niemen, raper TADEK Polkowski, Joanna Gajewska i Weronika Zaguła (dzisiaj Kostrzewa) autorki książki „Rycerze Lasu”, pierwszej opowieści o Wyklętych dla dzieci. Na panelu był także Jarek Wróblewski ze Zgrupowania Radosław. Ubrany w „powstańczą” panterkę  opowiadał o „Radosławie”, o powstaniu. Wówczas pierwszy raz usłyszeliśmy o Henryku Kończykowskim ps. „Halicz”.

19.09.2013, Festiwal NNW w Gdyni. Panel Dyskusyjny „Jak opowiadać historię”.

Przemawia Jarek Wróblewski z Radosława – autor książki „Zośkowiec”.

Obok Jarka przedstawiciel Stowarzyszenia Patriotyczny Głogów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

Kilka miesięcy później, dokładnie 13 stycznia 2014 roku pojawiliśmy się w Warszawie na 90-urodzianch „Halicza”. Spotkanie urodzinowe połączone było z promocją książki „Zośkowiec”, opisującą losy Pana Henryka autorstwa Jarka Wróblewskiego. Ta piękna uroczystość odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego. Zjawiło się na niej ponad 200 osób, w tym… 30 osobowa delegacja z Głogowa (zdjęcie poniżej).

Tak rozpoczęła się nasz przyjaźń z Jarkiem Wróblewskim (przyjaźń pielęgnowana do dnia dzisiejszego. Mam zaszczyt być ojcem chrzestnym jego najmłodszego synka Jaśka:)

Tak też rozpoczęła się nasza przyjaźń z Panem Henrykiem Kończykowskim, którego od tego momentu odwiedzaliśmy regularnie…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

Kiedy pamiętnego  2014 roku jechaliśmy do „Halicza” po raz pierwszy, podszedł do mnie kolega. Norbert to duży, barczysty facet. Kibic lub Kibol – jak kto woli. Kiedy dojeżdżamy do Warszawy kolega pyta – słuchaj, jak mamy się zachować przy Panu Henryku. Co mamy mówić. Czytałem jego historię – cóż znaczy nasze życie – przy tym co przeżyli, czego dokonali. Boję się, że nie będę mógł wypowiedzieć ani słowa. Gdy zwiedzaliśmy cmentarz Powązkowski widziałem Norberta który klęczy przy białych brzozowych krzyżach na kwaterze „Zośki”. Płakał…

Kiedy wieczorem podczas uroczystości urodzinowych składaliśmy życzenia jubilatowi, Norbert mocno przytulił się do Halicza, i przez dłuższą chwilę nie opuszczał jego ramion. Chwilę później zapytałem – Co tak długo? O czym rozmawialiście? Co powiedziałeś Panu Henrykowi?

Powiedziałem… Dziękuję. Powiedziałem tylko dziękuję – odpowiedział ze łzami w oczach Norbert.

***

Ostatnia raz rozmawialiśmy z Haliczem niecałe dwa miesiące przed jego śmiercią. 12 października 2016 roku byliśmy dużą 20-osobową grupą. Jak zwykle, przyjął nas z uśmiechem. Krótkie przyjacielskie przywitanie. W jego małym ale bardzo przytulnym pokoiku siadamy wszyscy wokół Pana Henryka. Po chwili w pomieszczeniu panuje już totalna cisza. Słychać tylko Halicza, który pięknie zaczyna opowiada o swojej ukochanej Polsce…

Najczęściej pytaliśmy o Powstanie. O „Zośkę”, „Rudego”, „Anodę”. Czy wierzyli w zwycięstwo? czy się bali? Czy żałują? Pan Henryk cierpliwie odpowiadała na każde nasze pytanie.

***

Zasadność wybuchu Powstania Warszawskiego, był jednym z tych tematów, którego Halicza „bolał” najbardziej.  Nie mógł zrozumieć, tych wszystkich dyskusji i oceniania – często młodych ludzi – że to była tragedia, że niepotrzebnie, że tyle ofiar…

„Jak Wam się wydaje, dlaczego wybuchło Powstanie? Bo żyło nam się dobrze i dostatnio? Ot taki kaprys? Każdego dnia zabijali naszych rodaków. Każdego dnia wywożono naszych przyjaciół do obozów. Gwałty, pobicia, łapanki – to było na porządku dziennym. Nie mogliśmy dłużej na to patrzeć. Byliśmy młodzi, zdrowi, silni. Na naszych oczach Polska umierała, a My mieliśmy stać z założonymi rękami?” opowiadał Halicz.

Kiedy Pan czuł, że Powstanie wybuchnie? Zapytaliśmy kiedyś. Halicz chwilę się zastanowił, a po chwili stwierdził z wielką stanowczością „Jak to kiedy? We wrześniu 39 roku” :).

***

Na swoim patriotycznym szlaku, mieliśmy okazję rozmawiać z kilkoma uczestnikami Powstania z różnych oddziałów. O dziwo, żaden z nich NIGDY nie negował zasadności wybuchu Powstania. Każdy  z nich był dumny z „powstańczej” walki o wolną Polskę. Wszyscy, jak jeden mąż  – bronili swoich dowódców. Każdy z nich ogromnie cierpiał, kiedy czytali że są ludzie w Polsce dla których ich poświęcenie to nic więcej jak „obłęd”…

***

Dzieje się w polskiej polityce, oj dzieje. Namawiają ludzie aby trochę o tym napisać. Co „patriotyczni z głogowa” myślą o sytuacji politycznej w Polsce. Jak oceniają zmiany w rządzie. W co „gra” Prezydent Andrzej Duda? Co sądzimy o zachowaniu opozycji? Planowaliśmy popisać trochę o tym dzisiaj. Są jednak sprawy ważne i ważniejsze. Z całym szacunkiem dla polskiej sceny politycznej – ale nie było w mijającym tygodniu sprawy ważniejszej od rocznicy urodzin Henryka Kończykowskiego ps. Halicz. Powstańca Warszawskiego, żołnierza batalionu „Zośka”, żołnierza AK, naszego przyjaciela…

Dziękujemy Panie Henryku. Dziękujemy za wszystko…

***

Do zobaczenia w przyszły weekend. Z Patriotycznym Pozdrowieniem.

P.S. Poniżej link do uroczystości urodzinowych Halicza z 13.01.2014 (od 12:12 nasza wypowiedź). Wtedy wszystko się zaczęło…

https://www.youtube.com/watch?v=5TlkbZ78RUU&t=1s

 

 

 

 

 

Głos Patrioty część III

(23-12-2017)

Zbliża się koniec roku. Czas podsumowania. Analiza działalności. Kiedy zerkniemy na statystyki Stowarzyszenia z 2017 roku aż trudno uwierzyć. Ponad setka zorganizowanych imprez. Do tego lekcje w szkołach, akcje charytatywne, wyjazdy patriotyczne w Polskę. Nazbierało się tego trochę. Bez fantastycznych, zaangażowanych i bardzo ideowych członków Stowarzyszenia nie byłoby to możliwe. Dzięki Panie i Panowie. Po raz kolejny wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Możemy być z siebie dumni.

***

W marcu 2013 roku, zainspirowani książką Rafała A. Ziemkiewicza „Myśli Nowoczesnego Endeka” stworzyliśmy projekt „raz w miesiącu oddaj godzinę Polsce”. Poprosiliśmy mieszkańców naszego miasta, aby oddali nam w miesiącu przysłowiową godzinkę, a my w zamian podarujemy im prawdziwą dawkę patriotyzmu. I tak oto, od marca 2013 do dnia dzisiejszego, miesiąc w miesiąc, wspólnie z głogowianami „oddajemy godziny Polsce”.  

***

W zeszłą niedzielę obchodziliśmy 150-rocznicę urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wspólnie z kilkoma głogowskimi organizacjami zorganizowaliśmy małe uroczystości ku czci Marszałka. Była Msza Święta, była prelekcja na temat „wodza”.

A już 2 stycznia 79 rocznica śmierci kolejnego z wielkich Polaków – Romana Dmowskiego. Jemu także oddamy należyte ukłony. Bo my z tych, co gdzieś mają polityczne spory, kto z dwójki – Piłsudski, czy Dmowski – był lepszy, czy ważniejszy. Dla nas to mężowie stanu. Prawdziwi ojcowie niepodległości. Zapaliliśmy znicz w hołdzie Marszałkowi, zapalimy także dla Romana Dmowskiego. Śmieszne kłótnie, kto z nich był ważniejszy pozostawiamy ekspertom w garniturach …

***

Wypadałoby napisać kilka słów o zmianach na najwyższych szczeblach państwa. Mamy nowego premiera. W styczniu zapowiadana jest kolejna rekonstrukcja rządu…

Na zmiany w Polsce czekaliśmy bardzo długo. Głosowaliśmy za „dobrą zmianą”. Walczyliśmy o nową Polskę z całych sił. W związku z tym mamy spore oczekiwania. Czy jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych osiągnięć? Dużo się w Polsce zmieniło. Polska staje się naprawdę piękniejsza… Ale mnóstwo rzeczy jeszcze przed rządzącymi, szczególnie jeśli chodzi o Polskę „lokalną”. Wierzymy także, że nikt tego nie spieprzy. Drugiej szansy na naprawę Polski może już nie być.

***

Kilkanaście dni temu na zaproszenie Klubu Gazety Polskiej w Głogowie przyjechał do Głogowa Pan Wojciech Sumliński  – pisarz, publicysta, dziennikarz. Pan Wojciech odniósł się do „dobrej zmiany” w Polsce – „kiedy na serio zajmiemy się próbą odpowiedzi na pytanie – kto tak naprawdę zabił Ks. Jerzego Popiełuszkę i na czyje zlecenie – wówczas na serio będziemy mogli mówić o „dobrej zmianie” – mówił podczas spotkania Pan Wojciech.

Co tak naprawdę kryje się za tą zbrodnią, że kolejne rządy nie podejmują tematu? Jak twierdzi Pan Sumliński  – odkrycie kulis zbrodni na Błogosławionym może przewrócić do góry nogami całą scenę polityczną w Polsce. I tych od prawa i tych od lewa. Stąd może ta zmowa milczenia.

Panie Premierze czekamy. Nie o zemstę tu chodzi, lecz o prawdę…

***

Za kilka godzin usiądziemy do wigilijnego stołu.

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

By Nowonarodzony Chrystus napełnił

nas mocą Ducha Świętego,

a jasność, będąca symbolem zwycięstwa

nad ciemnościami,

niech natchnie nadzieją

i siłą na następne dni

w walce o Wielką Polskę

 

Z patriotyczno-świątecznym Pozdrowieniem

Stowarzyszenie Patriotyczny Głogów.

 

 

 

 

 

 


 

Głos Patrioty część II

(15-12-2017)

Pierwsze nasze spotkania odbywały się… „gdziekolwiek”. Było nas sześciu. Mnóstwo pomysłów i planów. Mnóstwo marzeń. Pierwsze poważne przedsięwzięcie – Głogowski Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 1 marca 2013 roku, wspólnie z Klubem Gazety Polskiej w Głogowie organizujemy Marsz Pamięci.

Miało być spotkanie pod głogowskim ratuszem, krótki przemarsz ulicami Głogowa. Okazało się jednak, że jest w naszym mieście mnóstwo ludzi, dla których Pamięć o Armii Podziemia Niepodległościowego jest czymś bardzo ważnym. Podobnie jak My – chcą w sposób godny uczcić Pamięć Bohaterów. Początkowy pomysł zorganizowania małych kameralnych uroczystości zamienił się w bardzo duże przedsięwzięcie.

Wspaniały widok. Plac zapełnia się mieszkańcami Głogowa. Biało-Czerwone flagi powiewają nad głowami dumnych Polaków. Nie zabrakło także tablic na których umieszczone zostały pseudonimy bohaterów. Jest wielu młodych ludzi, są rodzice z dziećmi, mnóstwo starszych osób. Kombatanci II wojny światowej trzymający w rękach piękne sztandary.

Głogowianie zapragnęli przypomnieć całemu miastu o Pamięci dla żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego.

 Pamiętnego 1 marca 2013 roku, głogowianie po raz pierwszy wspólnie krzyknęli „cześć i chwała bohaterom”. Dumny Głogów przeszedł ulicami miasta w Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

To był dopiero początek :)…

 

***

 

Za nami obchody 36 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Jednego z najdramatyczniejszych momentów w najnowszej historii naszej Ojczyzny. W całej Polsce oddawano hołd ofiarom komunistycznych zbrodni. W Głogowie także uczczono pamięć tych wszystkich, którzy z narażeniem życia i zdrowia walczyli o wolną i niepodległą Polskę.

A jeszcze kilka lat temu, robiono z Jaruzelskiego bohatera. Raptem trzy lata temu w mainstreamie pojawiające się wypowiedzi wybielające decyzję o mordowaniu robotników. Do studia zapraszani „eksperci”: Kiszczak, Urban, Kwaśniewski. Strajkujących nazywano „oszołomami” lub „wywrotowcami”, nie umiejącymi dopasować się do otaczającej rzeczywistości. Przy tym wszystkim były prezydent Lech Wałęsa przez kilka lat systematycznie zapraszający Jaruzelskiego i Kiszczaka na swoje urodziny…

 

***

 

Dzisiaj żyjemy w innej rzeczywistości. Powolutku wracamy do normalności. Prawdziwych zbrodniarzy nazywamy – zbrodniarzami, a prawdziwych bohaterów – bohaterami. Zdaje się w ostatniej chwili zatrzymaliśmy tą propagandę kłamstwa. Jeszcze cztery lata temu, prawie 40% młodych Polaków miała wątpliwości co do oceny stanu wojennego. Podczas sondażu przeprowadzonego w 2012 roku dla prawie połowy przepytanych Polaków wprowadzenie stanu wojennego było „mniejszym złem”. A liczba zamordowanych robotników? Koniecznością wynikającą z zaistniałej sytuacji…

Znamienne stają się tu słowa naczelnego Gazety Wyborczej Adama Michnika, który mówił, żegnając Czesława Kiszczaka:

„Chcę to powtórzyć nad grobem generała – zachował się jak człowiek honoru” 

I wszystko jasne…

 

***

 

Do dnia dzisiejszego nie ma kompletnej listy ofiar. Zbrodniarze i kaci nie zostali nigdy ukarani. Do tego oprawcy i ich klakierzy chcą wmówić nam, że „… było to wydarzenie kulturalne”. Wielu z tych, co biło, poniżało i mordowało żyje wśród nas. Niech to nie da nam spokojnie żyć. Nie możemy zapomnieć. Nie możemy dać umrzeć prawdzie. Przywołując słowa żołnierza Niezłomnego Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. Rój: „Bo Polska to My, a nie ci co przyszli z sowieckiego nadania”.

 

***

 

Działaczy Głogowskiej Opozycji Antykomunistycznej poznaliśmy kilka lat temu. Od tamtej pory, można by rzec – nie odpuszczamy ich na krok. Spotykamy się bardzo często. Rok temu wspólnie przeprowadziliśmy kilkanaście lekcji w głogowskich szkołach na temat stanu wojennego w zagłębiu miedziowym. Dopiero wówczas, tak naprawdę uświadomiliśmy sobie jak ogromne niebezpieczeństwo im groziło, na jakie represje byli narażeni, jak bardzo cierpiały ich rodziny…

Pamiętam opowieści o tym jak bardzo tęsknili za rodzinami zmuszeni ukrywać się miesiącami. Każdego dnia czujni, żyjąc w ciągłej niepewności. Były też chwile, kiedy naprawdę się bali. Przecież dochodziły do nich informacje o ofiarach śmiertelnych  – masakra kopani Wujek, zabici w Lubinie, mordy na Wybrzeżu. Czasem przychodziło zwątpienie. Ale była też ogromna wiara w zwycięstwo. Prawdziwa Solidarność ludzi. Marzenia o pięknej, wolnej Polsce. Kiedy dzisiaj nazywamy ich bohaterami, lekko się krzywią – nie lubią kiedy się tak o nich mówi. Jak mówią: „z nas zwykłe, skromne chłopaki”. Dla nas prawdziwi bohaterowie. Dziękujemy…

 

***

 

Franciszek Kamiński – jeden z liderów Głogowskiej Opozycji Antykomunistycznej. Podczas stanu wojennego inwigilowany, a za swoją działalność opozycyjną na terenie Głogowa wielokrotnie aresztowany. Dzisiaj bardzo skromny, jednocześnie pozostający wierny idei niepodległościowej. Pan Franciszek podszedł do nas po którymś ze spotkań i z łezką w oku powiedział: „Dziękuję wam chłopaki. Dzięki Wam, znów chce mi się stawać na barykadzie”. Jeżeli kiedyś Stowarzyszenie Patriotyczny Głogów przestanie istnieć – to już dzisiaj wiemy, że choćby dla tych słów Pana Franciszka WARTO BYŁO.

Z Patriotycznym Pozdrowieniem

21.12.2016 Wspólne spotkanie opłatkowe w siedzibie naszego Stowarzyszenia Patriotyczny Głogów i Działacze Głogowskiej Opozycji Antykomunistycznej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na zdjęciu od lewej: Marcin Marciszak Patriotyczny Głogów oraz Glogowska Opozycja lat 80′ Józef Sławiński, Franciszek Kamiński oraz Zdzisław Wandycz.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O stanie wojennym na terenie zagłębia miedziowego rozmawialiśmy także w zakładzie karnym w Glogowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przemawia Zbigniew Szczechowiak jeden z najmłodszych działaczy Głogowskiej Opozycji Antykomunistycznej w tamtym czasie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spotkanie w Gimnazjum nr 2. na zdjęciu widoczni działacze Solidarności lat 80′ Zdzisław Wandycz, Andrzej Poroszewski oraz Jan Gaca.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Spotkanie z Działaczami Głogowskiej Opozycji Antykomunistycznej w Zespole Szkół Politecznicznych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zespół Szkół Politecznicznych – siedzą od lewej Zdzislaw Wandycz, Franciszek Kamiński, Józef Sławiński.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Głos Patrioty część I

 

Wracamy po kilku latach przerwy. To miłe zaskoczenie, ale wielu z Was pamięta nasze felietony. Dostawaliśmy mnóstwo próśb o kontynuację…

Dla wszystkich którzy czytają nas po raz pierwszy winni jesteśmy wyjaśnienie. Głos Patrioty to subiektywny opis otaczającej rzeczywistości. Czasem będzie o lokalnej polityce, czasem „oczyma” głogowskiego patrioty opiszemy sytuację na Wiejskiej. Głównym tematem będzie jednak głogowski patriotyzm. To tutaj poznacie historię naszego stowarzyszenia. To tutaj poznacie kulisy naszych wyjątkowych spotkań.  W cotygodniowym felietonie przeczytacie o tym, czego nie dowiecie się nigdzie indziej. W każdy weekend – na wszystkich którzy zechcą zajrzeć na naszą stronę – będzie czekała dawka mocnego patriotycznego przekazu. Zapraszamy…  

 

***

 

Dzisiaj będzie trochę inaczej niż zazwyczaj. Żadnej polityki. Żadnych polityków. Dzisiaj o Bohaterach będzie. Bohaterach z Kresów…

 

***

 

Już po raz 6 włączyliśmy się do akcji Rodacy-Bohaterom, czyli zbiórki żywności na Bożonarodzeniową Paczkę dla Polskiego Kombatanta.

To właśnie od akcji Rodacy-Bohaterom wszystko się zaczęło. Był grudzień 2012 roku. Luźna rozmowa z kolegą – powalczymy o „Wyklętych” w Głogowie?  Kilka tygodni później przyszedł pomysł na pierwszy Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w naszym mieście. Chcieliśmy także ściągnąć do Głogowa TADKA Polkowskiego. Wówczas było nas sześciu. Spotykaliśmy się od kilku tygodni.

TADEK marcowy dzień dla „Wyklętych” miał już zajęty, ale podczas rozmowy poprosił nas abyśmy włączyli się w Akcję Rodacy-Bohaterom organizowaną przez Stowarzyszenie Odra-Niemen z Wrocławia. Telefon do Ilony Gosiewskiej (szefowej Odry-Niemen), pierwsza rozmowa, omówienie szczegółów. Poproszono nas abyśmy włączyli się w akcję Wielkanocną. Czasu bardzo mało. Do zakończenia zbiórki był niecały miesiąc…

Ruszyliśmy w miasto. Reklama w lokalnych mediach. Odzew mieszkańców był niesamowity. Każdego dnia dostawaliśmy telefony z prośbą o odebranie produktów żywnościowych. Pomogli – jak zawsze niezastąpieni w takich sprawach – kibice Chrobrego, którzy zorganizowali zbiórkę żywności przed meczami Chrobrego.

Kiedy na początku kwietnia przyjechał bus z Wrocławia po odbiór darów mieliśmy prawie tonę żywności na Wielkanocną Paczkę dla Polskiego Kombatanta:)

Potem przyszły kolejne akcje Rodacy-Bohaterom i kolejne pobijane rekordy w ilości zebranej żywności.

 

***

Marzec 2013 W marcu 2013 roku największa ilość żywności zebraliśmy na stadionie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Grudzień 2013.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Grudzień 2014.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Grudzień 2016. W zeszłym roku z Głogowa wyjechało ponad 1,2 tony żywności…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

 

W czerwcu 2013 roku (w ramach podziękowania za wielkanocną akcję Rodacy-Bohaterom) władze Stowarzyszenia Odra-Niemen zaprosiły nas do Warszawy na spotkanie z Polskimi Kombatantami z Litwy, Ukrainy i Białorusi.

Czerwiec 2013 Spotkanie z Polskimi Kombatantami z Litwy, Ukrainy i Białorusi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tego spotkania nie zapomnimy nigdy. To co zobaczyliśmy i to co usłyszeliśmy pozostanie z nami na zawsze. Kilka godzin spędzonych z  Kombatantami a MY… jakby na nowo zaczęliśmy uczyć się miłości do Ojczyzny. Ze łzami w oczach słuchaliśmy opowieści o walce o Polskość i tęsknocie za ukochaną Polską. W pewnym momencie zapytałem pana Edwarda Klonowskiego z Wilna (żołnierz AK, redaktor naczelny Kuriera Wileńskiego), czy kiedyś chciałby wrócić do Polski.

Pan Edward wstał i piękną staropolską polszczyzną odpowiedział „Każdego dnia czujemy zapach Polskiego, przedwojennego Wilna. W naszej pamięci żyje Polskie piękne, dumne Wilno. Tutaj leżą groby naszych dziadów i ojców. Tutaj dom rodziny Marszałka Józefa Piłsudskiego, tutaj serce jego. Tutaj żyją nasze wnuki i prawnuki. Tutaj nasz obowiązek, aby wychować ich na dobrych polaków i patriotów. Tutaj Polska nasza, którą ukochaliśmy”

Czerwiec 2013 spotkanie z Kombatantami było niezwykle wzruszające.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pamiętam podróż powrotną do Głogowa. Przez długie kilometry panowała w samochodzie totalna cisza. Już wtedy wiedzieliśmy, że kochać Polskę musieliśmy się uczyć jakby od początku…

 

***

 

Jeszcze w czerwcu przyjeżdża do nas Pani kpt.  Weronika Sebastianowicz z Białorusi. Organizujemy spotkanie w głogowskim Muzeum. Podczas spotkania odbył się pokaz filmu „Pani Weronika i jej chłopcy”. Spotkanie do końca stało pod znakiem zapytania. Kilka dni przed przyjazdem, Pani Weronika została aresztowana przez władze białoruskie za…  oddanie hołdu Anatolowi Radziwonikowi ps. Olech  w rocznice śmierci bohatera.

Czerwiec 2013 na spotkanie z Panią kpt. Weroniką Sebastianowicz przyszły tłumy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czerwiec 2013 Weronika Sebastianowicz w Głogowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

 

Złapaliśmy „kresowego” bakcyla. Wspólnie ze Stowarzyszeniem Odra-Niemen odnawiamy polskie, zapomniane cmentarze na Litwie.

Sierpień 2013 Litwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sierpień 2013 Litwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lipiec 2014 Litwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lipiec 2014 Litwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

 

To był piękny czas. W sierpniu 2013 roku udało się zorganizować przyjazd Pani Teresy Sobol z Białorusi na turnus rehabilitacyjny do Głogowa!

Czerwiec 2013 pani Teresa Sobol na Turnusie w Głogowie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A w październiku wydarzyło się coś nieprawdopodobnego. Dzięki naszym polskim przyjaciołom z Rzymu spełniło się marzenie polskich Kombatantów AK z Białorusi. Pani kpt. Weronika Sebastianowicz oraz jej dwóch żołnierzy wyruszyło na 5-dniową wycieczkę do Rzymu. Kombatanci oprócz Rzymu i Watykanu zwiedzili także Monte Casino. Znów były łzy i chwile pełne wzruszeń.

Październik 2013 Kombatanci AK z Białorusi w Rzymie – Watykan.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Październik 2013 Kombatanci AK z Białorusi na Monte Cassino.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

 

Byliśmy z paczkami na Białorusi, Ukrainie i Litwie. W każdym polskim domu na ścianie biały orzeł w koronie, krzyż, Matka Boża. Osobiście wręczaliśmy dary polskim kombatantom. Widzieliśmy ich twarze pełne wzruszeń.  Mocno nas ściskali, jakby chcieli zatrzymać i utrwalić każdą chwilę. Tak bardzo dziękowali. Za przyjazd, za prezenty, a przede wszystkim za pamięć.

Listopad 2013 Białoruś.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Styczeń 2014 Ukraina.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Styczeń 2015 Litwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy byliśmy na wileńszczyźnie każde spotkanie było wyjątkowe.

Jeden z Kombatantów starannie otwiera paczkę. Wokół niego najbliższa rodzina. Bardzo ostrożnie wyciąga kartkę świąteczną. Ktoś z młodszych domowników zaczyna czytać życzenia: „…dziękujemy za to, co dla nas zrobiliście. Dziękujemy Wam za walkę o Wolną Polskę…”. W pokoju panuje przenikliwa cisza. Spoglądam na Kombatanta. Ma zamknięte oczy. „Dziękuję…” szepcze tylko cichutko.

 

***

Akcja Rodacy-Bohaterom to projekt niezwykły. I nie chodzi przecież o samą paczkę. To piękny gest pamięci, o tych którzy zostali na kresach. To nasz wyraz wdzięczności za to co robili dla nas w przeszłości. To nasze podziękowanie za to, co robią dzisiaj – za pielęgnowanie polskości, ojczystego języka, przekazywanie miłości do ojczyzny z pokolenia na pokolenie.

 

Głogowska Akcja Rodacy-Bohaterom potrwa do 10 stycznia. Zbieramy dary żywnościowe o długoterminowej dacie ważności (szczegóły tutaj). Robiąc świąteczne zakupy, dorzuć do koszyka jeden produkt więcej. Wspólnie stwórzmy Bożonarodzeniową Paczkę dla Polskiego Kombatanta na Kresach.

 

Z patriotycznym pozdrowieniem.